Search

Content

Friday, November 28, 2014

Cała prawda o moich tatuażach!

Witajcie.
Dwa posty temu zapytałem czy chcecie abym napisał o swoich tatuażach; odpowiedź dostałem pozytywną,  więc post powstaje :)
Sam lubię podziwiać malunki na skórze innych dlatego podzielę się z wami moimi, których mam 7. Kocham każdy z osobna inaczej, ale równie mocno; żadnego nie żałuję, ale może to kwestia czasu.
Generalnie tatuaże dość długo były raczej negatywnie odbierane przez społeczeństwo; no, bo kto przyjmie do pracy wytatuowaną osobę? Przecież to się z więzieniem kojarzy. Czy ktoś z was nadal ma takie skojarzenia? Moim osobistym, skromnym zdaniem tatuaże potrafią być naprawdę bardzo seksowne i dodać charakteru osobie, która je nosi. U mnie wszystko zaczęło się od niewinnego napisu, który kosztował mnie 200 zł. w studio Manta we Wrocławiu. Dla mnie taka cena za napis tej wielkości była do zniesienia; nawet powiem, że spodziewałem się takiej - zawsze raczej słyszy się, że tatuaże są kosztowne. Dlatego, jeżeli mogłem mieć za 200 zł. coś o czym marzyłem od dawna, ucieszyłem się. Generalnie sprawa wyglądała dość śmiesznie; zostałem poinformowany, że powinienem pojechać i się umówić na dogodny termin i wpłacić zaliczkę. Pojechałem z projektem, przy czym dowiedziałem się że tatuator ma czas od razu, bo ktoś mu nie przyszedł - więc Andy od razu się zgodził i zaczęły się przygotowania do dziarania! Dla mnie wtedy (czerwiec roku 2012) było to duże przedsięwzięcie i bardzo się stresowałem. W sumie spędziłem w studio około godziny czasu, z czego tatuowanie zajęło 15 minut a reszta to była rozmowa, przygotowania i takie tam kartofelki.
Jako osoba, która boi się panicznie igieł, krwi i wszystkiego, co z tym związane, to stres był duży. Ból? No, nie było to przyjemne, aczkolwiek nie należało do typowo bolesnych doświadczeń. Nie umiem tego opisać; sądzę, że trzeba to przeżyć, by wiedzieć jakie to uczucie, bo porównania byłyby chyba bez sensu. Poza tym mam tatuaże w różnych miejscach i wiem, że w każdym miejscu uczucie jest inne.
W pewnym momencie zrobiło mi się nawet słabo i poprosiłem o chwilę przerwy oraz wodę do picia, potem dokończyliśmy ostatnie litery. Teraz, gdy wspominam ten stres, to się śmieję; bo w chwili obecnej lubię to uczucie - odpręża mnie ono. Dość długo cieszyłem się tym tatuażem, w końcu był pierwszy! Teraz zapominam, że go faktycznie mam.

Poniżej zamieszczam te drobne maczki, o które było tyle szumu. Napis, na który składają się owe maczki brzmi: "Never give up, no matter how hard it gets." czyli "Nigdy się nie poddawaj, nie ważne jak jest ciężko." Zainspirowałem się tymi słowawi, bo należą one do mojej muzy <3 Lady Gagi. Jest dość prosty, ale prawdziwy; pomaga mi przezwyciężać lęki. No dobra - pomagał, skoro teraz prawie zapominam że go mam :D

Drugim oraz trzecim tatuażem były jednorożec z różami i kot z Cheshire, zrobione w jednym czasie. Ale po kolei.
Dlaczego od razu dwa? Bo uznałem, że po co czekać!? Tym razem nie poszedłem do drogiego studia. Tatuaże wykonywał mi Maciek, mąż mojej przyjaciółki; TUTAJ link do jego strony. Jestem niesamowicie zadowolony ze współpracy z nim, bardzo go polecam. Tatuaże wykonuje u siebie w domu, w niższej cenie niż można zrobić to w studiach - ale to nie wpływa na jakość, ani sterylność!
Zacznijmy od jednorożca, którego zaprojektowałem następnego dnia po zrobieniu mojego pierwszego tatuażu. Chciałem jednorożca, ponieważ tak jak poprzedni, ten także nawiązywał do Lady Gagi, a dokładniej do jej najnowszego w tamtym czasie albumu "Born This Way". Ta płyta bardzo dużo we mnie zmieniła, tak jak i sama osoba Stefani. 

Jednym z głównych motywów albumu był jednorożec. Ale ja nie chciałem zwykłego, no, co wy - ja?! 
Chciałem połączenia szkieletu jednorożca z prawdziwym, kolorowym. Oto końcowy projekt, po dwoóch poprawkach:
Ostatecznie jednak został wykonany w nieco innym wydaniu - bez dziury od klucza, a róże były większe. To jedyny tatuaż, mój który zamierzam poprawić. Chcę dorobić dziurę od klucza, którą wtedy zaprojektowałem i zmodyfikować róże. (Jak? Tego jeszcze nie wiem.)


Jak sami widzicie, wygląda jakby było rozsypanych kilka kawałków układanki ale czegoś brakuje do dopełnienia. Jeżeli chodzi o ból (którego się bałem słysząc, że na żebrach boli), było naprawdę spoko! Ja mam dość wyczulone ciało na łaskotanie; i to bardzo właśnie w tym miejscu, więc kiedy zaczęliśmy działać, zacząłem się panicznie śmiać, chociaż po jakimś czasie udało mi się nawet uspokoić. Był to pierwszy, częściowo kolorowy tatuaż. Mogę śmiało powiedzieć, że kolorowanie mnie boli. Jest to dużo wyraźniejsze uczucie od robienia czarnych kontur. Całość trwała 3 godziny, bo zrobiliśmy go na czarno. Potem zrobiliśmy kota, a na koniec wróciliśmy do jednorożca, by go pokolorować.

EDIT (luty 2015) Jednorożec poprawiony!


Więc kolej kotka! Kto nie zna "Alicji w krainie czarów"? Pewnie wszyscy znacie! Ja kocham ten szalony, magiczny, psychodeliczny klimat - dlatego chciałem mieć jakiś symbol związany z "Alicją(..)". Motywem stał się więc kot z Cheshire.

Jest to jeden z najpiękniejszych tatuaży, jaki widziałem; i chyba zrobiony jest najlepiej, jak tylko mógł być. Ból na nodze był zdecydowanie inny, niż w innych miejscach - był bardziej piekący, "gorący" w porównaniu do reszty.





Kot jest cudowny, ma ślicznie błękitne oczy i czerwonawy nos. Wygląda identycznie jak prawdziwy, choć może nie widać tego tak dokładnie przez jakość zdjęć - nie umiem uchwycić go lepiej.
Tak, to były dwa kolejne tatuaże wykonane w styczniu tego roku, oba jednego dnia.

Kolejne zrobiłem także tego samego dnia, dość spontanicznie - w lipcu tego roku. 
Pierwszym była ćma na ręce. Podobna do motyla, który prowadzi dzienny tryb życia, ćma jest "motylem nocy" tak jak ja. Symbolizuje marzenia, inny świat, wrażliwość, determinację, subtelność i wiarę. No, i jest całkiem ładna :D

Korzystając z okazji zrobiłem sobie od razu napis: "Life is a teacher that leads our life to the end" który jest testem mojego autorstwa. Wymyśliłem go po polsku i wtedy brzmiał: "Życie uczy nas życia przez całe życie". Proste i prawdziwe. Nawiązuje do śmierci mojej babci, która umarła w dniu powstania tego tatuażu (stąd spontaniczność wspomniana wyżej). Ból? Żaden... Serio.




Przerwa w tatuowaniu trwała od lipca do listopada, kiedy to trzy tygodnie temu wylądowałem znów u Maćka, umawiając się na dwa kolejne tatuaże... Szaleństwo! 
Tym razem było już konkretniej, niż wcześniej. Na pierwszy ogień poszedł portret Lady Gagi. Długo zastanawiałem się pomiędzy dwoma zdjęciami, ostatecznie padło na ten:

Nie wiem dokładnie, ile zajęło jego zrobienie - około 2-3 godzin. Trudno mi powiedzieć, bo nie pilnowałem wtedy czasu. Wyszło cudownie <3 Ten tatuaż jest portretem najważniejszej osoby w moim życiu. Na zawsze będzie w moim sercu i na moim ciele. Ból był w porządku, jak przy jednorożcu - do zniesienia w bezruchu :)




Portret wyszedł cudownie, goi się pięknie. Nie ukrywam - obawiałem się tego, jak wyjdzie, bo to w końcu twarz - jak coś nie wyjdzie, to dupa. Zdaje sobie sprawę, że najlepszym zdarzają się pomyłki i coś może nie wyjść, przecież każdy ma prawo mieć gorszy dzień. Ale Maciek spisał sie na medal i tatuaż jest perfekcyjny! <3
Poniższe zdjęcie przedstawia większość z moich tatuaży - większość, ponieważ 6 z nich jest po tej samej stronie ciała. Tylko jeden, ostatni, o którym powiem za chwilę, powędrował na drugą stronę.


Kolejny miałem zrobić znowu za jednym zamachem, ale było już późno, byliśmy zmęczeni, więc przełożyliśmy na kolejny tydzień. I tym sposobem, w środę zeszłego tygodnia zrobiłem sobie ostatni tatuaż - meduzę. Symbol inteligencji, wiary, mądrości, nieśmiertelności, Nawiązuje do oceanu, morza; a ja przez ponad 14 lat zajmowałem się akwarystyką (przestałem przez brak czasu i nowe priorytety, ale ze względów estetycznych planuję w przyszłości założenie morskiego akwarium.)
Z ręką na sercu mówię - najbardziej bolesny z tatuaży jakie robiłem. Faktem było, że się nie ruszałem, nie krzyczałem, ani nie płakałem - bo to nie w moim stylu. Jedyne, na co sobie pozwoliłem, to machanie stopą w prawo i w lewo, ale szyja bolała najbardziej. 

Jak wam się podoba mój żeluś?


Na zakończenie krótko i zwięźle powiem, że każdy pielęgnowałem do chwili zagojenia się całkowitego maścią Alantan Plus (30g okolo 7zł w aptece), zieloną! Jest jeszcze wersja niebieska i żółta w postaci kremu. Noszenie folii....z tym było różnie. Pierwszy tatuażysta chciał, żebym nosił przez tydzień, tak też robiłem. Kota i jednorożca zrobiłem w styczniu, i ze względu na umiejscowienie byłem zmuszony do spania w folii i noszenia jej cały dzień, by nie wybrudzić maścią ubrań. Napis na obojczyku i ćmy nie owijałem ani razu - był lipiec, ciepło; były cały czas odsłonięte. Meduze i Gage owijałem tylko jak wychodziłem z domu; teraz skóra się już złuszczyła i smaruje tylko dwa razy dziennie - rano po kąpieli i na noc.
Jeżeli chodzi o ból, jest to bardzo osobista sprawa - nie sugerujcie się tym, że mnie nie bolał żaden poza meduzą. Każdy z Was ma prawo inaczej odczuwać ból, zależnie od miejsca, które tatuujecie! Ja jednak uważam, że strach ma wielkie oczy i bardziej się boimy bólu, niż faktycznie go odczuwamy. Ja nie stosowałem żadnego preparatu znieczulającego, bo stwierdziłem, że nie potrzebowałem; poza tym przecież ból uszlachetnia xD
Kocham każdy bez wyjątku, żadnego nie żałuję. Będą kolejne... Tylko już nie w tym roku :)



Proszę, jeżeli macie jakieś wątpliwości, pytania, cokolwiek... Możecie pytać w komentarzach :)
Kochanej Kamili SZ.P.K.C dziękuję za pomoc przy poście ! :*

OCZYWIŚCIE - KTO CHCE SIĘ PORADZIĆ W KWESTII FRYZJERSTWA NADAL MOŻE ZADAWAĆ PYTANIA W KOMENTARZACH LUB MAILOWO




27 komentarze:

  1. Witaj serdecznie. Kiedy widzę tatuaże zastanawiam się jaka opowiadają historię, bo całość przecież winna tworzyć spójność:) bardzo ładne masz malunki, dopowiadam sobie ich opowieść:) za 20 lat niektóre ci się pomarszczą, inne spłowieją, powstaną nowe...ciekawe jak to będzie wyglądało i jaką stworzysz sztukę:) w każdym razie rysunki dopracowane, cieniowane, przestrzenne. No i ładne masz bokserki:) Pozdrawiam szeptem;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. w ogóle się nie przejmuję jak to będzie wyglądało na starość...dlaczego mam? przecież mam prawie 22 lata, nie w głowie mi jaki będe za 50 lat. Mogę umrzeć nawet jutro przecież. Spłowiałe jak będa wyglądały nieestetycznie to będe odświeżał i tyle :P

      Delete
    2. Warto czasem się zatrzymać, przemyśleć nawet mając tylko 22 lata:) dziś się podoba, za naście lat może być różnie. Ciapkanie po sobie różnymi nie z tej bajki tatoo nie wygląda ładnie, ale to moje subiektywne zdanie przecież. Gdybym widziała 1-2 tatoo to daje to do myślenia, a jak jest tego dużo, to pierwsza myśl:"Co chce przez to powiedzieć":) albo przed czym uciec:). Pozdrawiam

      Delete
    3. a Ty masz jakieś tatuaże? :)

      Delete
    4. Rozważałam zrobienie tatoo, nawet byłam w salonie profesjonalnym:) nawet w dwóch:) była też rozmowa, widziałam katalogi ze zdjęciami już wykonanych malunków i...postanowiłam raz jeszcze przemyśleć, czy chce mieć na zawsze dziarę, która za parę lat pewnie mi się znudzi, jak hmm niemodna kiecka:) i kupiłam sobie wisiorek po prostu:) który mi się znudził rzecz jasna:) poza tym cieszyłam się, że nie zrobiłam tatuażu ze względów estetycznych:) zobacz jak Chylińska wygląda w tych swoich kreacjach rodem z żurnalu z dziarami, jakiś taki pokłócony wizerunek i żadne blondy jej nie pomogą, ni piękne stylizację na damę. Ot wiele tatuaży i każdy z innej parafii wyglądają jak za przeproszeniem rysunki człowieka z problemem. Może za bardzo dobitnie się wyrażam, ale tak to widzę, nawet z kryminałem mi się to nie kojarzy, ale właśnie z kimś, kto ma jakiś cholerny problem zagwózdkę i przybiera te barwy wojenne, jedne opowiadają o sexualności, inne o pobożnych życzeniach, a jeszcze inne o tęsknotach-wypominkach sumienia:) Po prostu za dużo nie zdrowo wygląda i tyle:) mało apetycznie, a jakoś tak desperacją pociąga, budzi we mnie podejrzliwość o osobowość danej osoby, o jego hmm pogmatwanie życiowe. No i tym samym mam dystans :)

      Delete
    5. W każdym razie jestem typem refleksyjnym, może stąd moje przemyślenia:) ludzie raczej słabo myślą co kto chce przez swoje ciało powiedzieć, przez sztukę jaką tworzy:) i po co to robi:) lubię ludzi i ich różnorodność (o ile nikogo nie krzywdzi) jest interesująca. Gdyby ludzie czasem przystanęli, byli świadomi siebie i swoich wyborów, lęków, decyzji, uczuć nie byłoby tyle zła na świecie, egoizmu i konsumpcyjnego podejścia do świata:) Masz talent i zostaniesz kiedyś włosmistrzem koloryzacji jestem tego pewna. Więc nie farbuj sobie skóry trwale, a dalej pracuj nad warsztatem fryzjerskim. Masz doskonałe wyczucie kolorystyki, a to już sztuka, którą lubię tutaj oglądać. Pozdrawiam :)

      Delete
    6. Dziękuję za miłe słowa pod kątem koloryzacji :) aczkolwiek nawiązując do Chylińskiej czy innych postaci z tatuażami, ja osobiście absolutnie nie uważam zeby to źle wyglądało, ale moje zdanie zmieniło się też od kiedy sam mam kilka tatuaży. Wiadomo gusta gustami. Mi się tatuaże podobają bardzo i nie zamierzam przystawać na 7. a co do pogmatwania życiowego...no każdy ma trochę pogmatwane życie na własny sposób. Moje tatuaże coś znaczą dla mnie, za kilka lub kilkanaście lat popatrzę na nie i wspomne okres kiedy je robiłem, dlaczego je robiłem, do czego nawiązują. :)

      Delete
  2. Piekne dziarki.Ale nie dziaraj calego ciala bo to juz dobrze nie wyglada:-/farba sie nie wyplukuje??,nie rudzieje czy cos???Kaska

    ReplyDelete
    Replies
    1. W sensie mój kolor? nie, robiłem go początkiem października i nie poprawiałem jeszcze, jest cudowny.
      Kto powiedział o całym ciele? dopiero am 7, to jest mało dla mnie.

      Delete
    2. Tak mialam na mysli farbe:-)Btw bardzo ladnie Ci w ciemnych wloskach:-)Wygladaja jak Twoje naturalne.Na zdjeciach wygladaja na popielate mocno.A o ile pamietam mieszales cieple kolorki,tak??.Ps:nikt nie mowil o calym ciele,fakt ale jak nieraz widze wytatulowanych calych kolesi to wg mnie jest przegiecie,ale kazdy robi ze swoim cialem to na co ma ochote,i to co lubi-o gustach sie nie dyskutuje:-)Kaska

      Delete
    3. dokładnie, nie zamierzam mieć całego ciała, przynajmniej na dzień dzisiejszy nie. Ale z takich planów na 100% to 4 jeszcze dojdą.
      Jest chłodno-ciepły, wygląda jakby z pod popielatej powłoki przebijała miedź co wygląda całkiem ciekawie, są jaśniejsze od moich naturalnych. Zastanawiam sie czy nie odświeżyć ich 6-12 ze Schwarzopf Igora, ale znów pójdą ciemniej a nie wiem czy tego chce, na razie nic z nimi nie robię bo nie muszę

      Delete
  3. Hejka. Mam na imię Paweł i mógłbym być Twoim dziadkiem :-p

    A tak na poważnie - wychowałem się na Madzi, ale Stefcię też lubię. Szacun za poświęcenie przestrzeni na swoim ciele dla Twojej muzy. Kudłaty kot wygląda za*ebiście :-))) Fotki z bokserkami w roli głównej mogą przyprawić o palpitacje i bezsenność :-) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  4. Gdybyśmy teraz nie zrobili wymarzonego tatuażu z obawy jak on będzie prezentował się na starość, to będąc staruszkiem żałowalibyśmy, że w młodości nie podjęliśmy ryzyka. ;) S.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Żałować można też wtedy, gdy człowiek na własne życzenie zarazi się WZW C, można trąbić o sterylności, dokładności, no ale jednak to ryzyko:) i moim zdaniem, mniej znaczy więcej:) dosłownie we wszystkim umiar.

      Delete
    2. to miej umiar w życiu i niczego nie żałuj :)

      Delete
  5. Andy figure to ty masz jak 16latka:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. adekwatnie do twarzy, która ma młody wygląd, nigdy sie nie zestarzeję :D

      Delete
    2. Skoro tak mowisz/piszesz musi tak byc:-p

      Delete
  6. czesc.doradzisz? ostatnio farbowałam włosy matrix socolor 9m b.jasny blond mokka.ale wyszlo ciemno a robilam na 6%.to juz 3 tyg a kolor ani drgnął.zmienili cos w skladzie ze takie trwale? kiedys robilam to matrix mega szybko sie splukiwal,nastepnym razem zrobie 10.ale nie ma 10m jest 10mm.podwojna mokka,wiesz co to moze znaczyc?kiedys Bunny pisala ze mokki to polaczenie blondu z brazem.jesli jest ktos zainteresowany takimi blondami to robilam wella 9/7 brazowy blond i wychodzi karmelowo -brzoskwiniowy.a mmokki matrixa maja odcien kawy z mlekiem ,cappucino.i sa bardziej chlodne,natomiast wellaton ktory jest polaczony z brazem jest odcieniem cieplym.pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. więc chcesz troszke rozjasnić obecną 9m? to zrob kąpiel rozjaśniająca na 3% żeby zdjęło ten jeden ton i zrób mieszanke złota i mokki ale na 3%

      Delete
  7. Hej! :) Chciałabym poprosić Cię o poradę :) Szukałam w necie kogoś, kto mi pomoże, gdyż sama chciałabym ogarnąć swoje włoski , lecz wolalabym odpowiednią instrukcję, żeby nie zepsuć niczego :)
    Od dwoch lat mam na włosach ombre, robione samodzielnie, przez ten czas rozjaśniane kilka razy rozjasniaczem, raz potraktowane już tylko blond farbą, góra jest naturalna :)
    Teraz chciałabym lekkich zmian i myslę nad kolorowym ombre , albo w odcieniach mocno szaro-srebrnego :)
    inspiracja co do koloru : http://img.szafa.pl/ubrania/1/013397453/1357848439/rozowe-ombre.jpg *.* lecz moj naturalny brąz jest jasniejszy i nie wiem czy bedzie pasowało, czy może jakis inny odcien?
    zastanawiam sie jeszcze jak szary/srebrny :) < http://pl.tinypic.com/r/34qac0l/8 >
    Moje włosy :
    http://pl.tinypic.com/r/2jwpc1/8
    http://pl.tinypic.com/r/2gy501h/8
    Podstawowe pytanie , czy pasowałby mi róż i dobrze wyglądałby z moim brązem, czy lepiej postawić na inny kolor? A co sądzisz o szarym/srebrnym w miejsce blondu ? Proszę od razu o pomoc jak mniej więcej uzyskać fajne efekty :) Czy musiałąbym rozjaśniać jeszcze i dopiero farbę ? Chciałabym też, aby końce < nowo powstałego koloru> były też odrobine jaśniejsze od koloru, cos jak w przypadku właśnie różu wyżej :)
    Pozdrawiam i mam nadzieję na odpowiedź :)
    Ps. Świetny blog ! Tatuaże miazga - Lady Gaga, motyl i Meduzka czaaad !! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie motyl, ćma! Ale dziekuję :)
      wiesz co wydaje mi się że mogłabyś jeszcze rozjasnić dół, góry nie musisz przyciemniać, po porstu rzuciłabyć na całe włosy toner różowy, albo szary, nie wiem jaki kolor lepszy, nie wiem jaki by Ci pasował.

      Delete

Copyright 2012 Andy Solecki. Powered by Blogger.

Total Pageviews

Translate Me

Blog Archive

Polecane

Popular Posts:

Jestem fryzjerem kolorystą. Prowadzę bloga jako miejsce galerii moich prac oraz utrzymywania kontaktu z moimi czytelnikami i doradzania im w sprawach koloryzacji. W razie potrzeby kontaktu ze mną proszę przesyłać wiadomości tutaj : toysoldier.16@gmail.com

Follow Me:

Tu mnie znajdziesz

Instagram

Contact Form

Search This Blog

Loading...